Bułka kuleje.. a własciwie to wogole nie uzywa prawej tylnej lapy

jak ma usiasc albo sie polozyc to najpierw godzina prob jakby to zrobic zeby nie bolalo

dwie godziny sie szwedala jak cien po mieszkaniu na 3 łapach ze zbolala miną.. no i kwiczy strasznie zalosnie.. strasznie mi jej zal biedulki zwlaszcza ze nie moge jej pomoc w zaden sposob.. wlasciwie to nie wiem co jej jest-uraz tkanki miekkiej, u weta dostala zastrzyk przeciwbolowy-na razie nie bardzo widze poprawe.. jesli sie do pon nie poprawi mam isc i wtedy RTG ale raczej jutro pojade do lecznicy swojej[tej od "powaznych spraw"].. najdziwniejsze jest to ze ja nie wiem co sie stalo.. rano jak zawsze bylysmy na polu-na hasaniu, normalnie wrocila do domu, polozyla sie a ja wyszlam na uczelnie.. jak wrocilam to juz nie mogla sie podniesc do mnie.. na poczatku myslalam ze to jakis skurcz moze tylko, albo ze udaje cwaniak [raz jej sie juz zdazylo] ale to nie to
