W oczekiwaniu na kolejną poradę w sprawie mojego "szalonego" Serka

napisze kilka słów o tym jak ma się Sindusia. Do tego co pisałam ostatnio mogę dodać, że potrafi już chodzić na naprawdę długie spacery, potrafiłaby pływać godzinami i jedynym powodem dla którego nie spędzamy całych dni nad jeziorem to stada latających komarów, z których Sindi nic sobie nie robi (my wręcz przeciwnie;)). Na dworze jest pierwsza, rano kiedy tylko otwieramy oczy ona już stoi pod drzwiami i czeka żeby ją wyprowadzić, i wcale nie chce się załatwić. Po prostu chce brykać i chodzić od świtu. Chyba chce nadrobić ten czas kiedy była sparaliżowana. Zapewne zdaje sobie sprawę co mogła stracić. Myślę, że Sindi rozumiała ta sytuację, kiedy była sparaliżowana i dlatego teraz tak cieszy się życiem. Rano kiedy wstaje trzeba jej jeszcze rozmasowywać chorą stopkę, i troszkę ją rozruszać, bo inaczej ma przez kilka minut problemy z chodzeniem i stawianiem chorej nóżki. Cały czas ją rehabilitujemy. Zdarza się że gdy za szybko chce iść plączą się jej jeszcze łapki ale i to już jest coraz rzadszym "incydentem". Przyznaję że ta wizyta w klinice była chyba jedyną szansą dla Sindi i że zdrowie Sindi było warte wszelkich poświęceń. Szczególnie jak teraz się na nią patrzy jak tak wesoło biega i się cieszy życiem, człowiek nie żałuje ani jednej złotówki. Więc jeśli któremuś z Was zdarzyłoby się że wasze maleństwo zachoruje a nasi weterynarze rozkładaliby bezradnie ręce (jak to przeważnie bywa) lecząc psa bezskutecznie chętnie służę adresem tej kliniki. Jeśli Admin nie ma nic przeciwko to zamieszczę poniżej adres i www tej kliniki. Oby nikt z was nie musiał korzystać z tych namiarów, ale wiadomo, różnie życie się układa....
Klinika JAGGY, s. r. o.
Komarovska 5
617 00 BRNO
Ceska republika
Tel.: 0042 (0) 545 234 035
Fax: 0042 (0) 545 234 406
www.jaggy.cz
klinika@jaggy.cz
Chętnie w razie takiej konieczności pomogę tam trafić i opiszę trasę. Wszystkim jeszcze raz dziękuję za słowa wsparcia i otuchy. Teraz już na bank wszystko idzie ku dobremu. Pozdrwiam ciepło
