Napiszę jak z grzybami walczymy my. Jak sie okazało po zmianie veta (po 10 latach) - Cola ma grzyba od wielu, wielu lat. Ten jej smrodek to nie był smrodek starego psa (jak twierdził stary vet), ale chorego psa. Lekko zaraziła Felę przez ostatni rok. Więc po zmianie veta - znaleźliśmy w jednym gabinecie veta kardiologa (chore serce Coli) i panią dermatolog-vet. Pani po wymazach od razu wzięła się za obie suczki. Stara miała po latach tak zaawansowane grzyby, nawet pod ogonem, że musiała być na Mrbocylu miesiąc, w różnych dawkach, ale zrujnowało nas to totalnie. Od miesiąca są leczone, dziś Cola kończy antybiotyk. Poza tym:
1. czyszczenie uszu codziennie i Aurizon do uszu - Cola nadal, Fela skończyła, bo grzyby nie były aż tak rozwinięte,
2. co 3 dni psikanie Imaverol - jeszcze nawet paręnaście tygodni,
3. smarowanie między łapami i pod ogonem (Cola) - wieczorem Laktoderm, a rano Cloro-coś tam, obecnie zmieszane ze Skin-gelem (dodam, że grzyby zaczynają się w np. uszach a kończą gdzie popadnie - szczególnie, gdzie się pocą - łapki, pod ogonem, itp.),
4. co 3 tygodnie kapiele w szamponie dermatologicznym - 3 zmieszane preparaty naraz, będą łącznie 2-3 kąpiele,
5. najważniejsze - szczepienie "przeciwgrzybiczne" - Biocan M - każdy pies dwa razy, w odstępie 3 tygodniowym, Fela już dostała pierwszy strzał, drugi za 3 tygodnie. Jedno szczepienie u nas - 45zł.
Cola będzie się długo leczyła, bo była zaniedbana, ponieważ poprzedni vet "nic tam nie widział" - dawał leki na 10 dni, a potem za chwilę znowu wracaliśmy, w jeszcze gorszym stanie.
NAJWAŻNIEJSZE jest, żeby właściciel był konsekwentny - robił, jak każe vet, nawet jak pada na ryj po pracy - musi być zrobione. Jak znikną brudne uszy - lek należy stosować minimum 5 dni, jak pałka lub watka do uszu będą czyste. Uff.. Może coś pomogłam. Powodzenia!
