myśleliście że to już koniec co?
Nic z tego. Jak sie robi zabieg za ponad tysiacza to trzeba i pocierpieć później ze dwa miechy pewno. Może maja jakiś układ z aptekami i innymi lekarzami, bo łącznie ta cała zabawa to już grubo ponad trzy tysie

(nie licząc karmy i pierdu pierdów)
Dziś rano lecznica na Gagarina pomachała do nas znowu z pozdrowieniami od swojej znakomitej kadry lekarzy i ze specjalnymi życzeniami od hotelu na zapleczu
Na całej długości rany było już zagojone. Tam gdzie wymasowałam, powyciskałam i powypłukiwałam systematycznie wychodziły nici, zasklepiało się i zaczęło goić.
Picuś glancuś.
Hip Hip Hurra Hurra Hurra
Na końcu rany (nie- nie z tej strony, z której zszyli mu skore do środka, naokoło a potem na krzyż jeszcze, tworząc brzydkiego babrzącego sie farfocla przy pępku) tylko przy klatce piersiowej był wyczuwalny pod skórą spory guzek. Skóra była jednak cała, różowa i ok. Wczoraj zauważyłam, że okolica robi mu się sinawa od spodu. Jakby robił sie wielki wrzód albo coś miało mu stamtąd wyskoczyć, szybko puchło. Wieczorem twór miał koło 4 cm na 3 cm, był siny jak cholera i świecił sie jak psu jaja.
A rano.... zaczęło cieknąc i lekko sie otworzyło.
Substancja, która leciała to nie była krew ale mocno krwisty wysięk. Dużo mocniejszy niż ten, który z rany zazwyczaj od miesiąca ciekł i do którego tak żeśmy sie przyzwyczaili
Namoczyłam w wodzie utlenionej, potem w Riwanolu, otworzyłam tak jak się dało otworzyć, w międzyczasie ogoliłam naokoło, bo sprawa jest według mnie ohydna.
Pod spodem po otwarciu jakby się zapadło w głąb. Jest spora dziura wszerz, wzdłuż i do środka i coś się babrze z głębi gagarinowego zabiegu. Mimo moich starań i dokładnego płukania nic nie znalazłam. Cała ta skóra wygląda dziwnie, tak samo jak pod spodem, niby mięso już ale dziwnej konsystencji, spora przestrzeń. Jakby mu coś kawałek jego samego pod skóra ukradkiem wyjadło
na razie doprowadziłam to do takiego stanu jak na fotach. Zdezynfekowałam porządnie, wypłukałam jak sie dało, dałam antybiotyk
zobaczymy
martwi mnie też to że takich guzków jak ten do niedawna (zanim zrobił sie czarna dziurą) to ja mogę spokojnie znaleźć jeszcze dwa
No i dobrze że Jeżyk pozwala mi sobie grzebać niemalże w bebechach