Boss wczoraj został operowany , miał sieczkę w jelitach , wycieli mu ich spory kawałek , bo nic nie dało się innego zrobić . Ledwo w ogóle im się udało przeprowadzić tą operację ( mówili , że jak już mineło 1,5 godziny i nadal nie było widać końca , chcieli już dzwonić i mówić ,że to koniec ) póki co od operacji minęło jakieś 34 godziny , czekamy co będzie dalej .
Powiedzieli mi również , że takie coś to tylko mógł tak długo przeżyć bulterier , ze inne rasy dawno by już padły .
Jestem tylko zła , że tak długo zwlekali z tą operacją . Objawy zaczeły się już w czwartek , w piątek byliśmy już o weta i tak ciągneli , mówili , że operacja to ostateczność , też wolałabym ją ominąć , ale się nie dało . Zobaczymy co dalej .
Zdjęcia , w sumie nie pokazywały nic oprócz gazu w niektórych jelitach , potem dostał kontrast i zamiast po 12 godzinach wyjść on tam ciągle był , czyli coś blokowało . Po 6 zdjęciach nadal nic nie widzieli .





