Wreszcie po wizycie u weta. Jak zwykle zachwycona nie jestem.
Antybiotyk rzucił Curam, do tego Probiolac tzn rzucił receptę.
Curam to odpowiednik ludzki jakiegoś tam antybiotyku typowo dla psów ale kuracja tamtym to 8zł/dziennie, jak by wymiotował ludzki odpowiednik to innego wyjścia mieć nie będziemy.
Kuracja ma trwać 6 tygodni - jak to zwykle przy leczeniu problemów dermatologicznych bywa.
Dostaliśmy szampon Dermil wspomagający leczenie świądu i mamy w nim kąpać psa.
To jeszcze można przeżyć.
Zalecił też zmianę diety, spytał co dajemy ("a co to barf??") ale nie stękał jak usłyszał, że surowe pies je i nie zwalał na to winy. Powiedział, że wszystko może uczulać tak samo drób, wołowina, ryż czy cokolwiek innego.
Ponieważ cały gabinet był usłany karmą Royal Canin to taką nam polecił z rodzaju Skin Support. Jeszcze to przebolałam bo ok na czas antybiotyku to można worek kupić, spoko.
Gorzej, że to karma dla dorosłych psów a my mamy odstawić WSZELKIE witaminy jakie pies dostaje, wapno i inne rzeczy bo "w tej karmie ma wszystkie niezbędne składniki" - cytat weta
1% wapna, jeszcze mniej fosforu dla rosnącego szczeniaka???
Co ja mam o tym wszystkim myśleć?? Co Wy sądzicie??
Zastosować się do zaleceń?? Iść do kolejnego weta??