Bułka dzis wieczorem na spacerze rozciela sobie paskudnie lape.. strasznie gleboka rana a w dodatku nie kulala wiec normalnie przebiegala caly spacer wiec w ranie jak w kieszeni doslownie tony piachu.. podobno nadciete sciegno i milimetry a poszla by tetnica

jeszcze musialam isc na osiedle do weta i trafilam na jedynego z tej kliniki [tuz przed zamknieciem bylam] za ktorym nie przepadam.. chcial ja pod narkoza szyc ale sie nie zgodzilam i dostala glupiego jasia.. grzecznie dala wyczyscic rane i zeszyc.. dostala jakis antybiotyk.. za 2 dni na zmiane opatrunku.. srednio mi sie podbalo ze on nie bierze odpowiedzialnosci za to co moze sie dziac z taka zabrudzona rana

narazie lezy i dochodzi do siebie..