ropiejące oczy u bula, opinia wetów nt. diety BARF etc.
No i jesteśmy po wizycie u weterynarza.
Oczka zaczerwienione i dostaliśmy Gentamycynę 6-8 razy dziennie przez 7 dni !!! podobno wwalanie antybiotyku do oka tak dużo to nie za dobra sprawa. Po co tego tyle?? Ja to nawet nie byłam świadoma, że to antybiotyk z resztą nie znam się to podważać opinii lekarza raczej nie będę.
Drugie zrypka za barfa. Wet w ogóle nie znał określenia barf ale surowe mięso odradzał bo nie badane pod względem jakiejś tam choroby (za trudna nazwa żeby zapamiętać), że powoduje rozstroje żołądkowe (mamy cykle biegunka-zatwardzenie-normalna kupa; tak w kółko) i że pies będzie rósł za szybko i stawy nie wytrzymają i będą potem problemy, bo krzywiznę to się jakoś podleczyć ale już nadmiaru fosforanu czy wit D3 to nie da rady wyleczyć.
Nie chcę rezygnować z barfa bo pies je ładnie (ostatnio przez te cykle biegunek zmieliłam mu kości na papkę, żeby zobaczyć czy mu nie podrażniają ostre końcówki jakoś tam w środku) i chcę żeby miał radość z jedzenia i rósł ładnie.
Mam mętlik w głowie bo czy słuchać weterynarza bardzo dobrego u nas w Kielcach czy "niby" obcych ludzi z forum?? A tu chodzi o psa i jednak eksperymentowanie na nim ciągle to nie jest dobra rzecz
Bardzo Was proszę powiedzcie co o tym myślicie bo w moim otoczeniu nikt profesjonalnie się psem nie zajmował. Ciągle gdeka mi ktoś, że małemu pieskowi to żadne mięso surowe tylko gotowane jak już z ryżem i ten ryż i ryż ciągle i że debila z psa robie jak go tak karmię, klatka to jakieś głupie wymysły (przydaje się niesamowicie więc co do tego to niech mnie w 4litery pocałują). Po prostu ludzie jakoś nie umieją pogodzić się z nowościami chyba?? Bo jak to inaczej wytłumaczyć??
Polecono mi u weterynarza "zbilansowane przez dietetyków" karmy typu royal, brit care, purina pro plan i hills.
Mam tego dość bo gdzie się nie obrócę to inna opinia.
znacie dobrego (czytaj. znającego specyfikę bullowatych) weterynarza w Kielcach??
Oczka zaczerwienione i dostaliśmy Gentamycynę 6-8 razy dziennie przez 7 dni !!! podobno wwalanie antybiotyku do oka tak dużo to nie za dobra sprawa. Po co tego tyle?? Ja to nawet nie byłam świadoma, że to antybiotyk z resztą nie znam się to podważać opinii lekarza raczej nie będę.
Drugie zrypka za barfa. Wet w ogóle nie znał określenia barf ale surowe mięso odradzał bo nie badane pod względem jakiejś tam choroby (za trudna nazwa żeby zapamiętać), że powoduje rozstroje żołądkowe (mamy cykle biegunka-zatwardzenie-normalna kupa; tak w kółko) i że pies będzie rósł za szybko i stawy nie wytrzymają i będą potem problemy, bo krzywiznę to się jakoś podleczyć ale już nadmiaru fosforanu czy wit D3 to nie da rady wyleczyć.
Nie chcę rezygnować z barfa bo pies je ładnie (ostatnio przez te cykle biegunek zmieliłam mu kości na papkę, żeby zobaczyć czy mu nie podrażniają ostre końcówki jakoś tam w środku) i chcę żeby miał radość z jedzenia i rósł ładnie.
Mam mętlik w głowie bo czy słuchać weterynarza bardzo dobrego u nas w Kielcach czy "niby" obcych ludzi z forum?? A tu chodzi o psa i jednak eksperymentowanie na nim ciągle to nie jest dobra rzecz
Bardzo Was proszę powiedzcie co o tym myślicie bo w moim otoczeniu nikt profesjonalnie się psem nie zajmował. Ciągle gdeka mi ktoś, że małemu pieskowi to żadne mięso surowe tylko gotowane jak już z ryżem i ten ryż i ryż ciągle i że debila z psa robie jak go tak karmię, klatka to jakieś głupie wymysły (przydaje się niesamowicie więc co do tego to niech mnie w 4litery pocałują). Po prostu ludzie jakoś nie umieją pogodzić się z nowościami chyba?? Bo jak to inaczej wytłumaczyć??
Polecono mi u weterynarza "zbilansowane przez dietetyków" karmy typu royal, brit care, purina pro plan i hills.
Mam tego dość bo gdzie się nie obrócę to inna opinia.
znacie dobrego (czytaj. znającego specyfikę bullowatych) weterynarza w Kielcach??