Jak wiecie leczyliśmy u Gryzeldy nużyce i AZS od roku. Niegojące się rany, powikłania gronkowcem itd. Gryzelda dostawała iwermektynę raz w tygodniu przez prawie 8 miesięcy - niestety to pozwalało trzymać populacje nużeńca na stałym poziomie, potem organizm się uodpornił i nużeńce chyba też. W zeskrobinach wychodziło po kilkanaście żywych ruchliwych osobników. Nie mogliśmy stosować amitrazy bo sucz dostawała strasznej alergii.
Spędziłam długie godz. na szukaniu innych metod leczenia tego paskudztwa, wszystko konsultowaliśmy z weterynarzem. Miesiąc temu zaczelismy stosować terapię do której wszyscy podchodzili sceptycznie. Jak już pisałam w wątku Gryzeldy efekty są zdumiewające, a sama terapia nieszkodliwa w porównaniu z tradycyjnymi - wymaga tylko cierpliwości
Stosujemy kąpiel w Peroxywecie, a póżniej przecieram całe ciałko roztworem nasyconym boraksu. Iwermektyna i amitraza niszczą tylko osobniki dorosłe, natomiast boraks powoduje też wysuszenie jajeczek.
Jako nośnika dla boraksu (żeby lepiej wnikał w skórę) używamy DMSO - dimetylosulfotlenku. Robię roztwór 10% DMSO w wodzie i dosypuję 2 łyżki stołowe boraksu. Na przetarcie naszej suki wystarcza 250 ml preparatu
Podałam wyniki po 5 kąpielach robionych co 5-6 dni, teraz zastosujemy jeszcze 4 kąpiele w odstepach 10 dniowych, potem przerwa i na wiosnę kolejne zeskrobiny tak kontrolnie.
Skutki uboczne
skóra się trochę łuszczy
wypadają uszkodzone włosy, ale potem odrastają nowe
w naszym przypadku pękały grudki i robiły się rany (ale my mamy jeszcze AZS i uczulenie na różne roślinki)
Sucz dodatkowo dostaje beta glukan, olej lniany w kapsułkach, czasem witaminę A i cynk.
UWAGA! Proszę nie mylić boraksu z kwasem bornym (uszkadza nerki i wątrobę)
Mam nadzieję, że ta kuracja pomoże wielu psom, jeżeli nie to mam jeszcze jeden sposób w zanadrzu, ale nie testowałam bo już nie ma takiej potrzeby
Teraz skupiamy sie na leczeniu AZS i hodowaniu nowych włosków.
Na wszelkie pytania chętnie odpowiem. W trakcie całej kuracji Gryzelda była pod kontrolą weterynarza (serdeczne dzięki panu doktorowi W. Kaczorowi)
moje bestyje kochane





