Jakiś czas temu u Hadzisława pojawiły się jakieś syfy na grzbiecie. Myślałam, że jakoś te mrozy zadziałały czy coś zeżarł, i że przejdzie. No ale kilka tygodni minęło i lipa. Poszliśmy do weta. Przepisał szampon Peroxywet na ŁZS. Po pierwszy myciu trochę pomogło, ale jak się zimniej zrobiło syfy się zaogniły. Wyglądało to na takie czerwone plamy, a jak się przycisnęło to takie jakby wągry wychodziły. Poszłam do innego weta, bo coraz więcej się tego robiło. Dostał 2 zastrzyki, bodajże Ceporex i Rapidexon. Wet zrobił zeskrobine, bo wyglądało to na jakiegoś pasożyta. Wynik ujemny, czyli uffff... Dostał znowu zastrzyki, Dexafort i Ceporex.
No i powstała opcja, że pies możliwe, że jest na białko uczulony. Kiedyś jak jeździliśmy do kliniki do Lublina, to już było takie podejrzenie, odstawiliśmy kurczaka i przeszliśmy na RC Hypoalergenic. Ale wyszło na to, że kurak nie ma z jego skórą nic współnego. Pies od 2 lat, od kastracji nie miał problemów ze skórą. Ma teraz 4ry lata, je Bento Kronen i na tą karmę nie narzekamy.
Czy możliwe, że uczulenie na białko pojawiło się dopiero teraz???



