Strona 1 z 1

Proporcje wagowe przy zmianie diety na BARF

PostNapisane: Pn cze 30, 08 15:41 pm
przez JonSnow
Proszę o dopisywanie się osób, które zmieniły dietę na BARF.
Temat ma dotyczyć proporcji wagowych, które powinno się utrzymać w diecie, aby pies nie przytył na BARFie.

Doświadczyłem tego z rudą, gdzie osiagnęła ona niebotyczną wagę prawie 29 kg (przy 25-26 normalnej). Teraz dość drastyczną dietą, góra 40 dkg jedzenia dziennie udało mi się odchudzić ją do 28 kg. Do zrzucenia jeszcze 2 kg co najmniej - przez pewnie najbliższe 2 miesiące. Zwiekszenie dziennej porcji ruchu nie wchodzi w rachubę (chore serce).

Itek - jadł około 55 dkg dziennie od 2 tygodni. Przytył około 80 dkg-1 kg, porcja dzienna została zmniejszona do 45 dkg.

Obie suki chore na serce, wiek 8 lat, nie ruszające się zbytnio na dworzu (z powodu serca), Bajtek jest bardziej ruchliwy od Itka. Spacery dzienne około 1,5-2 h dziennie, tempo emerytalne.

Właściwa dzienna proporcja wagowa BARFu dla starszej suki, wagi około 25 kg, mało ruchliwej, aby nie przytyć to 40 - 45 dkg.

PostNapisane: Pn cze 30, 08 20:29 pm
przez Złośnica
okej, ale jakie masz proporcje RMB do PPWO :?:

PostNapisane: Pn cze 30, 08 21:03 pm
przez JonSnow
W granicach standardowych 60% RMB, 40% PPWO.

PostNapisane: Cz lip 03, 08 20:07 pm
przez Edyta Nowacka
Agnieszka tez tyła przy porcjach 60-70 dkg
przy obniżeniu do 40-50 dkg było ok
i zaleznie od aktywności. Jak był czas emerytalny było tycie na potęgę.
W tej chwili jest juz norma ale i aktywnośc większa. 40 dkg wystarczy, za to nabiału, warzyw i owoców więcej.
Laski (widocznie i te psie) maja problemy z tyciem.. :lol: :lol: taki los 8)

a dla Bajci i Itka proponuje zamówic mega wielkiego piłasa fitness na wieczorne zrzucanie nadprogramowych kilogramów. W końcu każde obciązenie to dla nich gwóźdz w serce i stawy wiec trzeba uważac :)

PostNapisane: Cz lip 03, 08 23:18 pm
przez JonSnow
No niestety taka zabawa piłką byłaby w obecnym stanie chyba ostatnią w ich życiu :? Bardzo się pogorszyło z sercem, mam nadzieję, że pan Bóg da mi się jeszcze trochę nacieszyć swoimi psami.

Bajtek stracił nawet zainteresowanie małymi piłkami na dworzu (które kochał), za wyjątkiem opcji machania gałązką - a to wyczerpujące zajęcie (dla mnie), przerzuciliśmy się na zabawy dużą butelka po wodzie na lince, ale naprawdę krótkie 5-10 min i do domu, coby serducho wytrzymało.

Mam tylko nadzieję, że jak upały zelżą, to się choć trochę im poprawi.

Białej damie na spacerach brakuje tylko laski, ciemnych okularów i mogła by grać babuleńkę na pasach w reklamie Snickersa.

Także zrzucamy wagę tradycyjnie - mniej jemy :roll: , wszyscy toje (ja też, bo mam problemy z wiązadłami krzyżowymi)