Zabiegi ze wskazań lekarskich pozostają oczywiście poza wszelką dyskusją. Co się zaś tyczy koniecznego ograniczenia populacji, to nie dość dokładnie czytała Pani mój poprzedni post - wyłapcie i wykastrujcie wszystkie bezpańskie i pozbawione opieki psy czy koty, to one bowiem odpowiadają za niekontrolowny wzrost populacji. Dalsza część mojego zobowiązania w tym zakresie pozostaje bez zmian
Pisze Pani, że "'na szczęście nikt nie zmieni swego nastawienia do kastracji po zapoznaniu się z moimi wypowiedziami. Na szczęście dla Pani i innych, któzy uczynili sobie z tego źródło dochodu. Ze swej strony mam nadzieję, że choć kilka osób zrewiduje swój zachwyt tą nową modą.
Jest Pani lekarzem w toku studiów musiała Pani poznać fizjologię, patofizjologię, biochemię, patobiochemię i inne dyscypliny podstawowe. Wie Pani zatem, jak skomplikowny i ie do końca poznany jest mechanizm regulacji funkcji życiowych organizmu, jak wiele jest sprzężeń. Czy może Pani zatem z czystym sumieniem powiedzieć, że pozbawienie zwierzęcia gonad i ich produktów, głównie hormonów, pozostaje bez wpływu na funkcjonowanie całego organizmu? Zna Pani wszystkie, nawet bardzo subtelne mechanizmy i sprzężenia w jakie te substancje wchodzą? Janie znam wszystkich. Dlatego nie nazwałbym bzdurą twierdzenie, że one istnieją i są istotne nie tylko w odniesieniu dom produkcji np. gonadotropin. Jestem w zasadzie przekonany o większej złożoności tych powiązań, choć z oczywistych względów nie wszyskie poznano.Przed wiekami bzdurą okrzyknięto model układu heliocentrycznego.
Nie usiłuję nikomu niczego wmówić, zresztą zakończenie mojego poprzedniego postu wprost przeczy takiej tezie. Ale nie ma mojej zgody właśnie na wmawianie ludziom i zapewnianie ich, że jest to zabieg absolutnie obojętny dla zdrowia. To właśnie jest niegodne lekarza, bez względu na rodzaj jego specjalności
Pisze Pani oświadomości i odpowiedzialności za posiadane zwierze - tak. Pisałem o tym samym, choć nieco inaczej. Potwierdza Pani tym samym moja tezę - kastracja jest usprawiedliwiona niechlujstwem ludzi odpowiedzialnych za zwierzęta. Proszę także nie nadużywać słowa "powinien" w odniesieniu do kastracji. Powinien Pani zdaniem. W ogóle zauważyłem,że dość twardo zkłada Pani aksjomatyzm swoich doznań
Pisze Pani nieco ironicznie, że żadne z okaleczonych zwierząt nie okazywało żalu za utraconymi organami. Pozostańmy jeszcze chwilę w tym nastroju. Czy zebrała Pani od nich oświadczenia na piśmie, czy tylko w formie ustnej? Czy pytała Pani też o ew. odczuwalne zmiany w funkcjonowaniu ich organizmów? Może lepiej opracować dla nich jakąś ankietę?
Jak mówię - czym innym są wskazania życiowe czy zdrowotne, jeszcze czym innym społeczne (schroniska). Ale jak powiadam - nie usuwajmy ludziom zdrowych zębów tłumacząc to profilaktyką próchnicy! Czyli - znaj proporcje, mocium panie.
Zdeklarowany fan śledzika w oleju - najlepszej na świecie zakąski





