Haszina dziękuję za buziaki wujkowi Jon'owi
Dziś spędziła dzielnie trochę czasu u weta. Towarzyszył jej mój Tato, bo ja musiałam iść niestety do pracy. Miałyśmy iść dopiero na wizytę w środę, ale ja wczoraj miałam wrażenie, że po tych antybiotykach, które dostała zamiast lepiej jest gorzej. No i dobijał mnie fakt, że suk 4dzień nic nie chce jeść.
Zbadali jej mocznik i tu dobre wieści, obniżył się i jest przekroczony o 0,5raza a nie tak jak był w sobotę o 4razy. Nie zapeszam, ale to podniosło mnie na duchu

. Kreatynina nadal w normie.
Jakąś godzinę temu Haszina poraz pierwszy od 4 dni sama zainteresowała się też jedzeniem. Skubnęła trochę puszki dla nerkowców

. Wszyscy w domu się radowali
Dodatkowo prześwietlono ją pod kątem serca i żołądka, czy czego nie pożarła i tu ok. Wyszło przy okazji na zdjęciu jakieś zwyrodnienie kręgosłupa (już wiem od czego kuleje, gdy się przeforsuje, miała robione RTG wszystkich łap, ale wcześniejszy wet nie wpadł na to, by zrobić też RTG kręgosłupa), ale tym zajmiemy się później. Teraz najważniejsze, żeby nery wyzdrowiały.