Myslę że 10 dni od operacji to już jest okres w którym tkanki wewnetrzne sa mocniej zrośnięte. Moge zwiększać i ilosc i czestosc posiłków. Doktor tez mowil ze mozna juz co innego i czesciej. Tak z pobłazaniem na te nasze pytania odpowiadał "czy juz można karmic.." ale zapomniałam mu mowic ze Jozik potrafił i dwa kilo mięska i kości sobie wciagnąć, a poprawic jeszcze owocami i ciasteczkami cały dzien
Na razie zwiekszyłam ilosc posiłków o dwa dziennie. Teraz dostaje małe porcje ale około 6-7 razy dziennie. I dodałam inne dania. Do tej pory jadł 4-5 razy dziennie zupe ktora wygladała.... hmmm... jakby wyszła druga strona wczesniej
A wczoraj dostał już mokra eukanubę moczoną (trzeba przyznać że smakowicie to wychodzi na ciepło- wiekszośc karm śmierdziała by jak przysłowiowa kupa po zalaniu na gorąco) i papkę składającą sie z ryzu, marchwi i kuraka.
Dziś zrobiłam mocno warzywny i mięsny rosól na kosci cielecej i pałkach.
Gotuje sie tez ryz i mięso drobiowe na papkę.
Rosołek mu na pewno nie zaszkodzi.
Najlepsze bedzie mieso drobiowe? Co moge mu jeszcze podawać?
Co z nabiałem? Kiedy można go wlączyc do takiej diety?
Wiem że jest głodny i marzy tylko o tym żeby sie nawpierniczac tak ze mu bebzol juz wiecej nie pozwoli
A i wszystkie witaminy, minerały w nadmiarze nawet sa mu potrzebne jak nigdy dotad.
Z surowym mięsem sporo poczekam. Ze wzgledu na rozwolnienia. Po tym co jadl i jak nie jadł na pewno będa jakies sensacje. A nie chciałabym żeby nadwyrezal sobie te pociete bebeszki. Jeszcze mu cos peknie, trzasnie i bedzie znowu problem





