przez nielena » N paź 26, 08 13:55 pm
Psicy łapa spuchła do gigantycznych rozmiarów. Leczenie szło opornie. Efektem wtórnym było zkażenie,martwica itd. Ostatecznie lecznie jakiś skutek przynosi,a już mielismy strach w oczach. Wahają się jeszcze nad amputacją palca...
Tak czy inaczej właściwie nie wiadomo, co się stało, bo z naszego punktu widzenia nic i tu jest problem. Nie złamanie, nie stłuczenie, nic się nie wbiło w łapę, czy pazur, a przynajmniej nic na to nie wskazuje. Jedyne uzasadnienie, jakie umieją z siebie wydusić lekarze to autoagresja.
Zapewne możliwe, ale jednak wolelibyśmy wiedzieć. W kazdym razie oni wysuwają taką hipotezę , bo innego pomysłu nie mają, a to trochę mało, jak na postawienie diagnozy.