Muszę Wam coś napisać

Jestem przeszczęśliwa. Nie wiem czy to wynika z racji dojrzewania (chociaż na to nie liczę

) czy z tego, że się dopasowali wszyscy do moich zaleceń, ale Pigor był EXTREMALNIE grzeczny

Oczywiście zaczepiał ludzi i szukał jak to nzawaliśmy "najsłabszego ogniwa", ale nie było to tak intensywne jak do tej pory. Nawet potrafił zasnąć pod stołem lub na sofie obok gości. Dla Pigora to jest na prawdę wielki krok do przodu. Dla niego człowiek to 100% szczęścia i radości którą najlepiej mu okazać nawet jak tego nie chce. Nawet potrafił przejść normalnie obok siedzącej na podłodze osoby. Jestem w szoku. Bule to totalnie nieprzewidywalne psy jednak. A ja niedobra pańcia chciałam zaoszczędzić tego nerwowego napalenia na ludzi i ludziom atakującego bulla a tu proszę. Biję sie w piersi. I najlepsze jest to że dużo ludzi się do niego przekonało tzn. wcześniej go akceptowali a teraz to nawet chyba polubili

I głaskali. Oby to był początek dobrego roku
Acha, a jeśli chodzi o wystrzały, to równie dobrze by ich mogło nie być. Jak zaczęli strzelać dużo jeden po drugim to podniósł głowę, znudzony popatrzył trochę, schował nos pod łapę i zasnął. Do okna też nie doszedł a normalnie jak coś się dzieje to przede mnie się wciska bo on musi pierwszy.
Nic mu nie dałam, nawet lekkiego ziołowego i wyszło bardzo dobrze. Chory też nie jest
Wszystkiego dobrego w Nowym Roku
