Bardzo proszę o rady tych, którzy mają doświadczenie z psem atopikiem. Nie chce psa faszerować sterydem do końca życia, ale powoli przestaje mieć nadzieję, że coś innego może pomóc.
Problem Leeloo zaczął się 14 miesięcy temu, miała wtedy rok. Wyglądało to tak że pies stracił zainteresowanie zabawą, spacerami, jedzeniem na rzecz własnych łap. Nie nastąpiło to z dnia na dzień, na początku wylizywała je tylko kilka minut parę razy dziennie, ale już po dwóch tygodniach potrafiła spędzić trzy godziny nie odrywając się od lizania. Oczywiście na pierwszy ogień poszły wszelkie grzybice, pasożyty itp nic nie wykryto, łapki czyste, tylko swędzą, kolejnym podejrzeniem była nietolerancja lub alergia pokarmowa (Lee była w tamtym czasie na barfie) zastosowaliśmy więc dietę eliminacyjną (tylko acana pacifica przez 5 miesięcy) oprócz znacznego spadku wagi, żadnych efektów. Na koniec została atopia, ponieważ u Leeloo przez cały rok występują identyczne objawy, nie ustępują, ani nie zwiększają się w żadnym okresie, odpadają uczulenia na trawy, pyłki czy inne tego typu występujące okresowo. Doszliśmy więc do wniosku że to coś w domu, wyrzuciliśmy wiec dywany, z legowiska naturalny wełniany koc zastąpił polar i antyalergiczne poduchy, środki czystości kupiliśmy dla alergików, podłogę myję płynem do mycia naczyń... i nic. Pomógł dopiero encorton, objawy zniknęły jak ręką odjął, Leeloo znowu zaczęła się bawić, cieszyć życiem, przytyła. Teraz dostaje dwie tabletki 5 mg dziennie i wszystko jest ok, ale co dalej, chcę znaleźć jakąś alternatywę dla sterydu. Pomóżcie.







