[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 488: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 112: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 112: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/bbcode.php on line 112: preg_replace(): The /e modifier is no longer supported, use preg_replace_callback instead
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/functions.php on line 4762: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at [ROOT]/includes/functions.php:3897)
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/functions.php on line 4764: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at [ROOT]/includes/functions.php:3897)
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/functions.php on line 4765: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at [ROOT]/includes/functions.php:3897)
[phpBB Debug] PHP Warning: in file [ROOT]/includes/functions.php on line 4766: Cannot modify header information - headers already sent by (output started at [ROOT]/includes/functions.php:3897)
Bulterier Forum • Zobacz wątek - Proszę o POMOC!!!!!! Mojemu bullkowi odbiło totalnie:(:(;(
Bulterier SerwisBulterier Forum Polskie Forum Miłośników Rasy Bulterier

Proszę o POMOC!!!!!! Mojemu bullkowi odbiło totalnie:(:(;(

czyli mój chory bulik - pytania, rady, sugestie, pomoc.

Proszę o POMOC!!!!!! Mojemu bullkowi odbiło totalnie:(:(;(

Postprzez klara_veritas » Pt sie 04, 06 9:17 am

Witam Was ponownie i z góry dziękuję za przeczytanie tego przydługiego postu.

Tak jak zapowiadałam opisuję wam historię mojego Serka. Nie potrafiłam się za to zabrać, ale obecna sytuacja w domu zmusiła mnie do opisania jego historii i do... poproszenia was po raz kolejny o poradę. Podczas gdy Sindusia ma się świetnie, z każdym dniem zdrowieje, i patrząc na nią z boku, ktoś kto nie wiedziałby że jest po paraliżu, w życiu by nie powiedział że jeszcze 2 tygodnie temu nie potrafiła chodzić. Ale teraz z kolei choroba dopadła mojego drugiego bullika, Serka. Niestety jest to coś gorszego niż tradycyjne choróbsko, bo jemu po prostu odbiło. Z dnia na dzień zaczął dziwnie reagować na moich rodziców, a konkretnie na tylko jedną zwykłą codzienną sytuację: zapinanie go na smycz. Kiedy już Serek jest zapięty to normalnie daje się wyprowadzić. Jest tylko problem ze zbliżeniem się do niego ze smyczą i zapięciem go na nią. Sytuacja ta trwa już ok.10 dni, dokładnie od czasu jak Sindusia wróciła z kliniki. I o dziwo tylko tak reaguje na moich rodziców, podczas gdy ja mogę wszystko przy nim robić. Inną sprawą jest, że to mnie obrał sobie „za pańcię” i to do mnie ma największe zaufanie. Dochodzi więc do absurdalnych sytuacji, kiedy Cerber nawarczy na rodziców, gdy ci chcą go wyprowadzić na dwór i ja muszę wtedy go im zapinać na smycz. Wtedy już grzecznie idzie z nimi gdzie tylko chcą. Problem się pojawia, gdy idą z nim na działkę. Kilkakrotnie musiałam przyjeżdżać, bo Serek nie dawał zapiąć się na smycz i przyprowadzić do domu. Więc szybko wsiadałam w auto, zapinałam smycz i piesek już grzecznie szedł do domu. Oczywiście swoją niechęć do zapinania go przez rodziców na smycz okazuje bardzo manifestacyjnie, warczy i straszy, wygląda to nie jakby tylko ostrzegał, ale jakby szykował się już do ataku. Nie wiemy co mu odbiło. Że tak radykalnie zmieniło się jego podejście do rodziców, których do niedawna traktował jak normalnych domowników, podczas gdy mnie się słucha i na wszystko mi pozwala. No nie powiem, raz kiedy mu zapinałam parę dni temu smycz nawarczał na mnie, ale w tym momencie nie wystraszył mnie tylko solidnie wkurzył, krzyknęłam na niego dość głośno, że „fe” i że „brzydki pies” i odesłałam na posłanie. Kolejna próba po 5 minutach odbyła się już bez problemów. Niestety rodzice mimo wypróbowania tej samej techniki (time out) nic nie wskórali. Obawiam się, że w głębi za bardzo się go boją i pies to wyczuwa. Dodam tylko, że Serek cały czas chodzi w obroży po domu, aby ułatwić moim rodzicom zapięcie na smycz, podczas mojej nieobecności (przyznam że niewiele to daje, i tak nie pozwala im się zbliżyć ze smyczą). Aha, smycz jest ta sama od roku, automatyczna, więc na pewno nikt mu nią nie przylał, ani nie jest to lęk przed nowo zakupionym przedmiotem. Dodatkowo rodzice wypierają się jakoby kiedykolwiek sprawili mu choć lekkiego klapsa, więc nie wiedzą w jaki sposób mogli się przyczynić do jego tak dziwnego zachowania. Wczoraj zrobiłam próbę, poprosiłam mamę wieczorem aby zapięła go na smycz, tak jak zazwyczaj z nim wychodzi, bo chciałam to zobaczyć. I mama faktycznie, mimo iż mówiła że się go nie boi, bardzo nerwowo do niego podchodziła, nieswojo, chodziła wokół niego dłuższą chwilę zanim go zapięła, jakby się go bała. I jestem wręcz pewna że ona się go boi i pies to wyczuwa. Nie zmienia to jednak faktu, że Serek zaczął warczeć zanim rodzice zaczęli się go bać, a ich strach przed nim pojawił się dopiero po tym jak zaczął ich straszyć. Więc ich strach sądzę, że tylko potęguje jego absurdalne reakcje i podtrzymuje go w tym zachowaniu. W każdym razie, gdzieś leży przyczyna tej nagłej zmiany jego stosunku wobec rodziców i że trzeba ją po prędku znaleźć i rozwiązać problem zanim poczuje się na tyle pewnie, że pogryzie któregoś z moich rodziców.
Co moim zdaniem mogło wywołać taki obrót sytuacji o 180 st. (wymienię wszystkie rzeczy które wydarzyły się w ostatnim czasie, które były czymś wybiegającym poza schemat codziennego życia mojego bulla):
1. Wyjazd Sindi do kliniki, jej tygodniowa nieobecność, a dokładnie po jej powrocie zaczęły się problemy
2. Ostatnio tylko ja karmię Serka. Jest to spowodowane tym, iż kolega który pracuje jako kucharz, dostarcza mi codziennie spore porcje świeżego gotowanego mięsa. A że rodzicom nie chce się bawić w obieranie tego i porcjowanie to tez ja się tym zajmuję i w konsekwencji ja go karmię. Do niedawna to mama karmiła obydwa psy, tera karmi tylko Sindi.
3. Ostatnio praktycznie tylko ja wyprowadzam Serka na spacery. Rodzice tylko czasem go biorą na działkę.
4. Rodzice poświęcają czas tylko Sindusi, dyskryminując Serka, nawet gdy chce do niej podejść ją powąchać to go odganiają, w obawie że na nią skoczy i w zabawie zrobi jej krzywdę, bo jest jeszcze dość słaba.

A teraz odrobina historii Serka. Przedstawię ją w „zarysie”, gdyż jest ona tak zagmatwana i długa, że można by książkę o nim napisać.

Rok temu pod koniec września planowałam przeprowadzkę z Chorzowa do Gdańska. Ze względu na bezpieczeństwo w nowym miejscu zamieszkania, postanowiłam sprawić sobie bullika. Akurat w tym czasie na Allegro ukazała się aukcja typu: „oddam w dobre ręce słodkiego kochanego dwuletniego psa bullika, z powodu wyjazdu za granicę”. Ja naiwna uwierzyłam w ta przyczynę oddania psa. Psa przygarnęłam ale już tego samego dnia odkryłam jaka była prawdziwa przyczyna oddania psa. Z właścicielem kontakt się urwał. Telefon nie odpowiadał, a na maile tez nie warto było pisac gdyż pozostawały bez echa. Pies wszystkiego się bał, siedział w kącie, tylko warczał, nie pozwalał się dotykać, a na wyciągnięta rękę, nawet jeśli było na niej jedzenie to reagował panicznym strachem i agresją. Nie musze mówić jakim koszmarem musiały być wizyty u weterynarza na początku (do dziś się boi weterynarza jak diabeł święconej wody). A wizyty te były konieczne bo wszystko, dosłownie, miał chore. Począwszy od uszu z grzybem, świerzbem, drożdżami i bakteriami (weterynarz sam nie umiał uwierzyć w wyniki), poprzez zapuszczoną skórę, całą w pęcherzach, pchły, ropę w siusiaku, dłuuuugie pazurska, złamany ogon, wrzód na jąderku, a skończywszy na zielonych całych w kamieniu zębach. Więc leczenie tego psa szło dwutorowo: z jednej strony jego zdrowie fizyczne jak i psychiczne wymagało intensywnej opieki. Leczenie tego drugiego, psychicznego, wymagało o wiele więcej czasu. Trudno powiedzieć co go spotkało w życiu, czego zaznał od ludzi, ale na pewno same przykre rzeczy. Musiałam od podstaw jak dzikiego psa uczyć go, że ludzka ręka to coś dobrego, czego nie należy się bać, z czasem że głaskanie może być miłe i że mu się żadna krzywda nie dzieje, że od machania ogonem też mu korona z głowy nie spadnie. Aż doszliśmy po kilku miesiącach do etapu, że radośnie się witał, lizał po rękach, czasem dostawał kociokwiku, lub są przychodził po pieszczoty i kładł się brzuchem do góry wesoło „chrumkając” z zadowolenia, jak to robią wszystkie bullki kiedy im dobrze. Musiałam go nauczyć że jak piesek jest chory i się zatruje czymś, to w moim domu pies nie dostaje lania za to ze zrobi kupkę lub zwymiotuje na dywan. Zdarza się... trudno.... A Serek w takiej sytuacji chował się w najciemniejszy kąt mieszkania i warczał w kąciku, jakby na zapas, spodziewając się lania. Musiał się też nauczyć że jak pańcia podnosi patyk to tylko po to żeby mu go rzucić a nie mu przyłożyć. Praca jaką włożyłam w tego psa została odkupiona ogromnym poświęceniem, cierpliwości czasu no i dwa razy mnie ugryzł lekko, kiedy przegięłam w swoim dążeniu do osiągnięcia wykonania jakiejś komendy, choć za każdym razem było mu strasznie potem głupio i chodził za mną i mnie lizał. Ale naprawdę było warto, bo zrobiliśmy ogromne postępy i już po około 6-7 miesiącach jego przebywania u mnie zachowywał się prawie jak normalny wesoły bull, choć zdarza mu się do dziś wystraszyć jakiegoś hałasu, nagłego ruchu i nawarczeć w takiej sytuacji lub schować w ciemny kącik. I teraz to... kilka kroków w tył... Serek cofnął się w rozwoju, a to co osiągnęliśmy mam wrażenie, że poszło w niwecz....

Macie jakieś pomysły co może być przyczyną takiego obrotu spraw i jak to „odkręcić”. Bardzo się martwię. Boję się że po prawie roku pracy z Serkiem dojdzie do tragedii, Serek pogryzie któregoś z rodziców i cała praca pójdzie na marne. Gdybym mieszkała sama to nie byłoby problemu, bo w stosunku do mnie Cerberek jest nadal tym samym słodkim ciepłym psem, który patrzy na mnie tymi swoimi wielkimi czarnymi oczkami jak na jakieś bóstwo. Ale niestety jego zachowanie wobec rodziców jest dla mnie czymś zaskakującym i zupełnie nie wiem gdzie popełniłam błąd (albo moi rodzice).

Będę wam wdzięczna za porady, mam kilka „pomysłów”, ale wolę wpierw usłyszeć wasze propozycje (najlepiej te wypróbowane „w życiu) oraz za pomysły co się stało że tak odbiło mojemu Serkowi.
Basia & Cerberek, czyli: "nieskazitelnie biały pies o urodzie młodego prosięcia" (zwany również Serkiem;) ) Obrazek

klara_veritas
Pomocny wiedzą: 3
Pomocny wiedzą: 3
 
Posty: 324
Dołączył(a): Pt lip 14, 06 7:06 am
Lokalizacja: Chorzów

Postprzez Żmija » Pt sie 04, 06 9:30 am


Żmija
Pomocny wiedzą: 5
Pomocny wiedzą: 5
 
Posty: 978
Dołączył(a): Cz lip 13, 06 11:44 am
Lokalizacja: wiocha pod Radomiem

Postprzez klara_veritas » Pt sie 04, 06 9:47 am

Basia & Cerberek, czyli: "nieskazitelnie biały pies o urodzie młodego prosięcia" (zwany również Serkiem;) ) Obrazek

klara_veritas
Pomocny wiedzą: 3
Pomocny wiedzą: 3
 
Posty: 324
Dołączył(a): Pt lip 14, 06 7:06 am
Lokalizacja: Chorzów

Postprzez Żmija » Pt sie 04, 06 10:25 am

Co do zapachu skóry... ostatnio dość często spotykam się z tym u łowczarków- niech się wypowiedzą weci - to chyba się nazywa atopowe zapalenie skóry??? Ale pewności nie mam - pies pachnie najgorzej pod gardłem i na końcu grzbietu. da się to leczyć
A odnośnie agresji: to moga być początki CDA, jeśli agresja jest na terenie uznanym przez psa za swoj - dom, działka. Czy zdarza się na zwykłych spacerach na terenie neutralnym dla psa?
Cytat z Jon Snowa:
Agresja domowa (Canine Domestic Aggression – CDA)
Agresja domowa, to szereg zachowań związanych z agresją wobec domowników albo zdarzających się w miejscu ‘mieszkania’ psa. Są takie agresywne zachowania jak:
• pilnowanie wybranych rzeczy w domu
• pilnowanie wybranych rzeczy w domu wobec określonej osoby
• pilnowanie określonego fragmentu domu, pokoju, a nawet czasami fragmentu podłogi
• pilnowanie miski
• reagowanie agresją na dotyk określonych miejsc na ciele psa • reagowanie agresję na budzenie poprzez dotyk
agresja wobec wybranych domowników

Na pewno jak tylko zajrzy tu Grzegorz, poprosi Cię o wiele szczegółow, postara się zdiagnozować i poda Ci terapię. Ja moge tylko napisać Ci, co ja bym zrobiła na Twoim miejscu, ale nie jest to profesjonalna, kompleksowa terapia.
1. Znalazlaś wyzwalacz agresji, nie wiemy tylko czy chodzi o zapinanie smyczy, czy o dotyk karku. Dla bezpieczeństwa, a najważniejsze jest bezpieczeństwo człowieka, na potrzeby codzienne sprawdziłabym, jak pies reaguje na zapinanie na smycz na szelkach ( pies może być w kagańcu umożliwiającym podawanie smakołyków). Może się okazać, że w szelkach agresywny nie jest. To nie odwrażliwianie , tylk na razie unikanie ryzykownej sytuacji. Pies i tak w domu powinien cały czas chodzić w obroży
2. Sprawdziłabym, jak reguje na zapinanie smyczy od spodu- taki gest nie jest dla psa tak dominujący/zagrażający jak ręka od góry i może nie wywolywać agresji
3. Na potrzeby terapii uwarunkowałabym psa na kliker, jeśli nie jest jeszcze uwarunkowany
4. W same odwrażliwianie nie wcinałabym się, gdyby był tu Grzegorz :( Nie mam prawa rozpowszechniać jego dorobku intelektualnego. Ale podam Ci przykładowe ćwiczenie,jakie ja bym zrobiła. Na razie dla Ciebie w domu, jeśli wobec Ciebie agresywny nie jest. Wołasz psa, każesz mu usiąść-zostać, zapinasz smycz. w momencie zapinania smyczy klik/smakołyk. Rób kilka sesji dziennie po 10 powtórzeń. Im więcej tym lepiej, pamiętaj o przerwach między sesjami. Po kilkuset powtorzeniach zacznij dokładać komendę - np. smycz. tak więc komenda- zapięcie-klik/smakołyk. Pies jest prosty- nie może odczuwać stresu i czekiwać super smakołyka. Stres wyzwala agresję. Komenda ta będzie potem przydatna przy przeniesieniu jej na inne osoby. Komenda będzie zapowiedzią przyjemności. Jesli sie będą bały, mogą ćwiczyć w przyszłosci z psem w kagańcu (oczywiście wiąże się to z przywyczajeniem psa do kagańca- kaganiec jako zapowiedź przyjemności - to oddzielna robota), tak samo jak Ty. Pies musi jednak bardzo dobrze znać komendę
Czy pies reaguje na CS-y i sam używa CS-ów? To tez byłoby pomocne
Napisałaś, że Serek swoją niechęć do zapinania go przez rodziców na smycz okazuje bardzo manifestacyjnie, warczy i straszy, wygląda to nie jakby tylko ostrzegał, ale jakby szykował się już do ataku. Co robi zanim warczy? Bardzo dokladnie opisz sytuację. Jak wygląda jego szykowanie się do ataku?

Od razu zaznaczam, nie jestem terapeutą, na pełną terapię musisz povczekać. Ćwiczenia z innymi osobami powstrzymałabym , póki nie skontaktujesz się z Grzegorzem ( o ile pamiętam z dogo, to chyba masz do niego namiary? prawda?)

Żmija
Pomocny wiedzą: 5
Pomocny wiedzą: 5
 
Posty: 978
Dołączył(a): Cz lip 13, 06 11:44 am
Lokalizacja: wiocha pod Radomiem

Postprzez klara_veritas » Pt sie 04, 06 10:44 am

Tak mam namiary do Grzegorza, bardzo mi pomógł z Serkiem i tu musze podkreślić ogromny jego wkład w postępy Serka. Napisze dziś aby zajrzał na forum i się wypowiedział, co sądzi o tej całej sytuacji. Zastanawiam się też nad wyprowadzeniem się razem z Serkiem na ok10dni do mojego narzeczonego. Jego akceptuje tak samo dobrze jak mnie. A zmiana otoczenia i miejsca zamieszkania może odbierze Serkowi odrobinkę pewności siebie i kiedy wróci do domu nie będzie tak obcesowo traktował moich rodziców. Dodam tylko, że mnie traktuje normalnie więc może dobrym pomysłem będzie jak ja wprowadzę ćwiczenia z zapinaniem smyczy i smakołykami a rodzice będą je potem powtarzać za mną, po jakimś czasie. Szelek nawet nie próbuję. Panicznie się serek tego boi. Założenie mu "uzdy" i nauczenie go że to nic strasznego zajęło mi 2 tygodnie. Więc o szelkach wolę nie mysleć nawet, bo już kiedyś próbowałam. To może zająć z miesiąc lub 2 a tu potrzeba szybkiego działania. Jego straszenie wygląda następująco: rodzic podchodzi ze smyczą, woła wesoło "idziemy na spacerek" lub "siku siku" (jak to robię ja, zawsze gdy z nim wychodzę) a Serek kuli się cały, kuli uszy, i zaczyna bardzo ostro warczeć: tak jak warczał kiedyś zanim mnie ugryzł, jednocześnie zaczyna się oblizywać i pokazywać lekko ząbki i zaczyna chodzić tak niepewnie i patrzy spode łba. I wtedy rodzice dają mu spokój.

Aha, agresja ma zazwyczaj miejsce w mieszkaniu lub na działce: miejscach dobrze mu znanych. Zastanawiam się tylko co mogło w nim wzbudzić początkiCDA, biorąc pod uwagę, że już najgorsze z nim przechodziliśmy i myślałam że metody, które stosowałam, nie dość że go „wyleczyły” to pozwolą raz na zawsze wyeliminować ryzyko nawrotu takich objawów, przecież postępuję z nim konsekwentnie. Szczególnie, że nawet na początku, kiedy był tak trudnym psem i wszystkiego się bał, to zapinania smyczy nigdy się nie bał i to teraz boi się wyłącznie ze strony moich rodziców!!!!
Basia & Cerberek, czyli: "nieskazitelnie biały pies o urodzie młodego prosięcia" (zwany również Serkiem;) ) Obrazek

klara_veritas
Pomocny wiedzą: 3
Pomocny wiedzą: 3
 
Posty: 324
Dołączył(a): Pt lip 14, 06 7:06 am
Lokalizacja: Chorzów

Postprzez Żmija » Pt sie 04, 06 13:07 pm

Nie wiem , czy teraz to na pewno lęk. Może pies dopiero teraz się zadomowił tak naprawdę u was. To stan wewnętrzny psa, więc nie odpowiemy na to pytanie na pewno. Jeśli zna tamten dom, gdzie zamierzasz sie wyprowadzić, to dobrze, natomiast każda przeprowadzka, czy zmiana w otoczeniu to dla psa stres- środowisko psa powinno być przewidywalne.
Przede wszystkim zmienilabym tu na razie schemat: to pies zawołany podchodzi do was a nie wy do psa. Na razie zobacz, jaki Serek wytwarza dystans, on może unika kontaktu, jesli nie wychodzi od niego. Rozumiem, że był uczony pozytywnie przez Ciebie? Jesli tak, to po przyjściu każ mu usiąść, powinien się wtedy spodziewać nagrody. Warto tez mu przypomnieć nagródkami, że przychodzenie i siadanie jest OK. Wtedy zapięcie smyczy od spodu ( zanim nie załapie komendy na zapinanie smyczy od góry)
Nie pacyfikuj go tylko za warczenie- jak warczy, to ostrzega, jeśli odbierze mu się tą warstwę, będzie gorzej. Szczerzenie zębów i kłapanie zębami to dość mocne ostrzeżenia. Z tego co piszesz, pies oprocz ostrzeżeń uspokaja i dystansuje was- np. oblizywaniem się ( to takie szybkie pionowe ruchy języka?). Odwraca np. głowę i unika patrzenia w oczy? Co Serek robi w innych sytacjach, kiedy się stresuje? Czy wiesz coś o CS-ach?
Chcialabym, żeby Grzegorz zdiagnozował, że to tylko nawrót lęku. W takim wypadku doprowadzanie psa do normy jest o wiele szybsze, niż pierwotna terapia.

Żmija
Pomocny wiedzą: 5
Pomocny wiedzą: 5
 
Posty: 978
Dołączył(a): Cz lip 13, 06 11:44 am
Lokalizacja: wiocha pod Radomiem

Postprzez klara_veritas » Pt sie 04, 06 13:42 pm

Basia & Cerberek, czyli: "nieskazitelnie biały pies o urodzie młodego prosięcia" (zwany również Serkiem;) ) Obrazek

klara_veritas
Pomocny wiedzą: 3
Pomocny wiedzą: 3
 
Posty: 324
Dołączył(a): Pt lip 14, 06 7:06 am
Lokalizacja: Chorzów

Postprzez Żmija » Pt sie 04, 06 15:48 pm

Wieszz, jak to jest z rozmowami przez internet, telefon etc. Dużo trzeba doprecyzować. CS- calming signals to sygnały uspokajajace używane przez psy, mające za zadanie zmniejszenie stresu lub/i uspokojenie przeciwnika. Samej mi się książki Turid Ruggars streszzcać. Posłużę się poniżej streszczeniem ze strony klikerowej. Po lekturze określ sobie jakich CS-ów Serek używa i stosuj je, kiedy zauważysz, że się stresuje. Pies , który CS-uje rokuje nieźle. masz dobre podstawy do pracy: psa uczonego pozytywnie, postępujesz z nim w określony sposób, Serek ostrzega. To bardzo dużo. Może wasz stres związany z Sindi bardzo sie na nim odbił. To też częste. Nie dość, że mu się podzieliło stado, to jeszcze nie może sprawdzić, czy z jego suką wszystko OK. To na pewno stres dla psa. Każda zmiana w życiu psa i stres mogą zaowocować agresją - nawet zwykłe malowanie ścian. Rozumiem,że Serek daje się dotykać rodzicom po całym ciele i nie stresuje się przy dotykaniu głowy, karku, kłebu?
Calming signals można przetłumaczyć jako sygnały uspokajające, ale to nie oddaje całkowicie ich natury. U wilków to się nazywa 'cutoff signals', sygnały które wyłączają agresje u innych wilków. Calming signals (CS) są używane przez psy wcześnie, zapobiegając czemuś nieprzyjemnemu, zmniejszając stres, strach, hałaśliwość, służą do unikniecie agresji, do uspokojenia psa dającego CS lub odbierającego je. CS służą do przyjaznych interakcji z innymi psami i ludĄmi. Pies kieruje CS również do nas. Jest to jego język, często zupełnie niezrozumiały dla człowieka. 'Mówi' tym językiem cały czas, jak tylko nie śpi. Psy starają się unikać konfliktów i jest to bardzo silny instynkt. Gdyby nie ludzka interwencja, nie trąciłyby zdolności używania CS (jak się to niektórym zdarza) i unikałyby łatwo sytuacji konfliktowych. Wszystkie psy używają CS, niezależnie od rasy. Niektóre rasy maja jednak więcej CS jakiegoś rodzaju, ze względu na swój 'pogląd na życie'.

Jest 28 lub 29 CS. Niektóre są używane również w innych sytuacjach, nie tylko jako CS. Dlatego jeżeli się staramy zrozumieć psa, musimy wziąć pod uwagę sytuacje. Często CS są bardzo szybkie, aż trudne do uchwycenia.

Niektóre CS:
1. Odwrócenie głowy.
Może to być Szybki ruch głową w bok i z powrotem, albo głowa może być trzymana z boku cały czas. Może to być malutki ruch, albo wyraĄne odwrócenie głowy. Podobny sygnał to odwrócenie oczu, bez przesunięcia głowy.

Przykład użycia tego sygnału, to np jak się spotkają dwa psy i może jeden zbyt szybko i bezpośrednio podszedł. Wtedy ten drugi odwróci głowę. My możemy użyć ten CS kiedy pies się zaczyna stresować z jakiegoś powodu, albo bać jak podchodzimy do niego. Kiedy przestraszony pies zaczyna na nas szczękać lub warczeć, możemy odwrócić głowę, żeby go uspokoić (nie uspokoi się koniecznie natychmiast, ale po jakimś czasie).

2. Odwrócenie się.
Odwrócenie się bokiem lub tyłem jest bardzo uspokajające. Kiedy psy bawią się bardzo żywo, to niektóre zaczną się obracać bokiem lub tyłem w przerwach, żeby uspokoić trochę sytuacje. My możemy tego używać kiedy pies warczy lub podbiega za szybko do nas wyglądając groĄnie, kiedy jest nerwowy lub agresywny, kiedy wskakuje na nas. Jeśli podchodzimy do psa i widzimy, ze ten się robi nerwowy i boi się, odwracamy się tyłem, żeby pies się uspokoił i mógł do nas podejść.

3. Lizanie nosa.
Szybki ruch języka, czasem tak szybki że trudny do zauważenia.
Pies może tego używać jak podchodzi do innego psa, jak my się do niego za blisko zbliżamy, jak go przytulamy za blisko, jak mówimy do niego zagniewanym głosem. Kaiser bardzo często używa tego sygnału. Właściwie za każdym razem jak do niego podchodzę.

4. Zastyganie w bezruchu.
Pies się zatrzyma w bezruchu, stojąc, siedząc lub leżąc, kiedy np większy pies podchodzi.
Czasem można to zaobserwować na szkoleniu. Ktoś woła psa groĄnym głosem, a pies zastyga i nie przychodzi. Właściciel jeszcze bardziej się złości i psa karci, a ten chciał tylko uspokoić pana. Całkowite nieporozumienie.

5. Poruszanie się powoli.
Powolne poruszanie się ma bardzo uspokajający efekt.
Pies może to używać na widok innego psa.
Czasem jak właściciel wola psa (np na szkoleniu) gdy dużo się dzieje, może jest trochę zniecierpliwienia w glosie pana i pies zwalnia, żeby trochę uspokoić sytuacje, zmniejszyć swój stres. Pan zaczyna pokrzykiwać, wymachiwać rękami itp, co pogarsza sprawę, bo pies jeszcze bardziej zwalnia. Do tego pies często dorzuci inne CS, jak odwracanie głowy, wąchanie ziemi, zachowania zastępcze (np siusianie).
Psia etykieta również nakazuje podchodzić po luku, nie po prostej.
Możemy to używać jak pies się nas boi, gdy nie chcemy żeby pies się ruszył na 'zostań'.

6. Pozycja zachęty do zabawy (przednie łapy ugięte na ziemi, tył w górze).
Jeżeli pies rusza przednimi łapami, to jest to zachęta do zabawy. Jeżeli stoi bez ruchu, to jest to często CS.
Psy używają to przy spotkaniu innych psów, które są trochę nerwowe.
Mogą to zastosować przy spotkaniu krowy czy konia, co do których nie są zbyt pewne co to takiego.

7. Siadanie.
Pies siada tyłem (Cora robi to czasem jak my jemy przy stole i ona chce bardzo zostać przy nas) lub po prostu siada na widok innego psa.
Możemy to używać kiedy pies jest zestresowany, kiedy się boi obcej osoby

8. Położenie się.
Położenie się na plecach, brzuchem do góry jest poddaniem się. Leżenie na brzuchu jest CS. Często używane przez wysoko stojące w hierarchii psy wobec tych niżej stojących i trochę obawiających się. Możemy to używać jak pies jest 'nakręcony' i zamęcza nas. Położymy się na kanapie i wkrótce pies tez się uspokoi. Kiedy pies się nas boi i nie chce podejść.

9. Ziewanie.
Kaiser jest najczęściej ziewającym psem jakiego znam. Przypuszczam, ze to wiąże się z jego przeszłością, że tak się stara uspokoić swoich właścicieli. Odpowiada na moje celowe ziewanie. Tak się razem uspokajamy :-) Pies może ziewać u weterynarza, jak mu cos każemy zrobić (i mamy coś stresującego w glosie), kiedy się kłócimy z kimś przy psie, kiedy za blisko przytulamy niektóre psy itd.

10. Węszenie.
Szybkie przytkniecie nosa do ziemi i podniesienie do góry lub ciągle węszenie, czasem w jednym miejscu, aż problemowa sytuacja się skończy. Ponieważ psy węszą często, musimy to brać w kontekście.
Widzę to często na szkoleniu, kiedy pies pracuje z dala od właściciela i ten mu wydaje komendy zbyt groĄnym głosem. Pies zaczyna węszyć, żeby się rozładować. Właściciel zaczyna się wściekać, pies zwalnia i węszy, często w jednym miejscu. Możemy udawać że węszymy ręką, dotykając ziemie, ale to nie jest łatwy sygnał dla ludzi. Jeśli zbliża się do nas agresywny pies (lub bojący się), możemy odwrócić głowę, stanąć bokiem i udawać ze 'węszymy'.

11.Rozdzielanie.
Ustawianie się w pozycji rozdzielającej w stosunku do psów i ludzi. Tam gdzie jest napięcie, lub żeby uniknąć konfliktu. Często gdy ludzie się obejmują, kłócą, kiedy bierze się dziecko na kolana itp. Także kiedy psy się gryzą albo za intensywnie się bawią.

12. Machanie ogonem.
Tu dużo zależy od sytuacji.
Jeżeli pies się czołga, piszczy i siusia, to machający ogon jest 'flaga pokoju'.
Pies będzie machał ogonem kiedy się złościmy, kiedy na niego krzyczymy, żeby rozładować sytuacje.


To jest tylko część CS, te najczęściej zauważane.
Pies może tez grać szczeniaka, próbować wyglądać na mniejszego, starać się lizać twarz, przymykać oczy, oblizywać się, podnosić łapy itp.

Dzisiaj strzygłam mojego sznaucera. Po pewnym czasie zaczęła być zestresowana i chciała już zejść ze stołu. Ziewnęłam dwa razy, odwróciłam głowę, oblizałam wargi. Cora ziewnęła w odpowiedzi i przestała się domagać zejścia ze stołu!


--------------------------------------------------------------------------------



II.


Stres jest niezbędny zarówno psom jak i ludziom do przeżycia. Jest to mechanizm obronny. Zwiększona produkcja adrenaliny pozwala na 'ucieczkę' lub 'walkę'. Ciągły stres jest jednak bardzo szkodliwy.

Psy się stresują gdy w grę wchodzi ból, zagrożenie, jakieś nieprzyjemne zjawiska, podniecenie, kiedy jesteśmy zagniewani, kiedy go karcimy, kiedy coś się szybko dzieje, ale przede wszystkim kiedy pies czuje, że nie panuje nad sytuacją. Kiedy pies jest zestresowany, zaczyna używać calming signals (CS). Skutki bardzo stresującej sytuacji mogą trwać do kilku dni (tyle trwa żeby np soki żołądkowe wróciły do normy u ludzi). Pies ciągle zestresowany może mieć problemy żołądkowe (zwiększone wydzielanie kwasów żołądkowych, u ludzi wrzody żołądka), alergie i problemy z sercem. Pies, który jest stresowany przez właścicieli (dużo ostrych komend, krzyki, kary, niezrozumiałe zadania itp) nie ma okazji się uspokoić. Zwiększa się jego mechanizm obronny, co może się przejawiać agresją. Pies może się nauczyć agresji, może mieć częściowo oddziedziczoną agresję, ale jest duża szansa, że może mieć agresję spowodowaną stresem.

My mamy do wyboru jak będziemy traktować psa. Możemy rozumieć jego CS i dać mu do rozumienia, że rozumiemy. Możemy też nie zwracać uwagi na jego próby komunikacji z nami i spowodować, że pies czuje że nie panuje nad sytuacją i będzie się wtedy stresował. Możemy tak traktować psa, ze ten będzie niepewny, przestraszony i w defensywie. Część tej defensywy będzie wygladała jak strach, część jak agresja. Agresja jest często symptomem stresu w środowisku. Musimy zająć się przyczyną, bo inaczej niewiele zmienimy.

Co stresuje psa?

bezpośrednie zagrożenie (przez nas lub psy);
przemoc, złość, agresja w środowisku;

szarpanie smyczą, popychanie psa do warowania, ciągnięcie go;

zbyt duże wymagania w szkoleniu i życiu codziennym;

zbyt wiele ćwiczeń fizycznych dla młodych psów;

za mało ćwiczeń fizycznych;

głód, pragnienie;

brak możliwości załatwienia się (brak dostępu do miejsca);

zimno lub gorąco;

ból lub choroba;

za dużo hałasu;

zostawanie samemu;

nagłe straszące sytuacje;

za dużo ekscytującej zabawy z innymi psami lub piłką;

niemożność relaksu, zawsze coś lub ktoś przeszkadza;

nagłe zmiany.

Jak rozpoznać stres?


niemożność uspokojenia się, odpoczynku u psa (pies ciągle na wysokich obrotach);
nadmierna reakcja, np na dzwonek do drzwi;
używanie CS;
drapanie się;
gryzienie się (po ciele, łapach itp);
gryzienie czegoś w otoczeniu;
szczekanie, wycie, piszczenie;
rozwolnienie;
brzydki zapach, pyska i ciała;
napięte mięśnie, nagły atak, np lupieżu;
otrząsanie się;
zmiana koloru oka;
lizanie się po ciele;
gonienie ogona;
niezbyt zdrowe futro;
wygląd psa niezbyt zdrowy;
dyszenie;
trzęsienie się;
szybka utrata koncentracji;
utrata apetytu;
częste wypróżnianie się (więcej niż normalnie);
alergie;
fiksacja na jakimś punkcie;
nerwowy wygląd;
agresywne zachowanie;
używanie zachowania zastępczego jak wydajemy psu komendę.

Kilka możliwości zmniejszenia stresu dla psa:


Zmiana rutyny.
Zaniechanie siłowych metod wobec psa, groĄnego głosu, przemocy fizycznej, bólu.
Nie ma usprawiedliwienia na te rzeczy. Reakcja psa pokazuje nam jak to na niego działa.
Nauczenie się rozpoznawania i używania CS.
Unikanie sytuacji stresowych typu: głód, pragnienie, gorąco, zimno.
Znalezienie balansu dla psa w relacji do jego spacerów, zabaw, nauki.
Pozwalanie psu być członkiem stada, stopniowe wprowadzanie samotności.
Bliskość z psem, dotykanie, masowanie, leżenie z psem (bez zatrzymywania go siłą).

Źródło:http://kliker.dog.pl/

Żmija
Pomocny wiedzą: 5
Pomocny wiedzą: 5
 
Posty: 978
Dołączył(a): Cz lip 13, 06 11:44 am
Lokalizacja: wiocha pod Radomiem

Postprzez klara_veritas » So sie 05, 06 6:29 am

Jeśli chodzi o CSy to Serek na szczęście je stosuje: odwracanie głowy, odwrócenie się, lizanie nosa, poruszanie się powoli, siadanie tyłem, położenie się brzuchem do góry, machanie ogonem w nerwowej sytuacji, ale nie zawsze. A Serek ewidentnie jest w stresie, ma niestety większość symptomów psa zestresowanego:
drapanie się;
gryzienie się (po ciele, łapach itp.);
rozwolnienie (miał przez ostatnie dni brzydką biegunkę);
brzydki zapach, pyska i ciała(ale taki zapach miał od zawsze jak do mnie przyjechał: albo ma taka "urodę" albo jest w ciągłym stresie, choć mam wrażenie że ostatnio pachnie "bardziej");
lizanie się po ciele;
gonienie ogona; fiksacja na jakimś punkcie; agresywne zachowanie; i te dwa ostatnie odnosza się sądzę do tej sytuacji ze smyczą.

Wczoraj wieczorem posiedziałam z rodzicami i z psami w pokoju, ażeby poobserwować ich zachowanie. naprawdę jestem w szoku. Ich skrajne zachowania od "kuci kuci moje słodkie maleństwo" a za chwilę potrafią psa przegonić i wydrzeć się (na Serka czy na Sindi), za sępienie przy posiłku, szczekanie czy inne "drobne przewinienie". szczególnie irytuje mnie to że jak Sindi np. zaczyna warczeć na Serka (bo ma zły humor-jak to czasem baby mają) to co robią moi rodzice?? Drą się na Serka i wyganiają go Przecież mnie krew zalewa!!!!!!! Tyle pracy włożonej w tego psa a rodzice to wszystko marnują :( Zauważyłam że w tych momentach Cerberek robi się spięty, nerwowy, zaczyna się bać głaskania i zaczyna obgryzać sobie łapy. Wczoraj rodzice, po całym tygodniu chyba byli zmęczeni bardziej niż zawsze, Sindi odstawiała swoje histerie i ataki na Serka, to wczoraj mu się oberwało jak mało kiedy: z jednej strony od Sindi, a z drugiej strony od rodziców, bo „Serek chodzi koło Sindi i ja irytuje swoja obecnością”. Kiedy przyjrzałam się ich absurdalnemu i niekonsekwentnemu zachowaniu, to stwierdziłam, że to oni są źródłem stresu Serka. A ich nieracjonalne zachowanie, które zawsze miało miejsce, ale nie wpływało widać na Serka, teraz kiedy spotęgowało się 10 krotnie po powrocie Sindi z kliniki (w końcu teraz jest ona ich oczkiem w głowie) to już okazało się być ponad jego nerwy. Łapy Serka już są tak pogryzione ze ledwo na nich chodzi. Rodzice się dra na niego żeby ich nie gryzł a ja zauważyłam, że lepszym jest mówienie do niego szeptem lub bardzo cichutko: „fe, nie wolno, okropne łapki” i zajmowanie go czymś innym jak np. zabawą w komendę siad i nagroda. Kupiłam wczoraj mu kilo suszonych bananków i już z nim ćwiczę, ale nie wiem czy to cokolwiek da, jak główny problem, który wydaje mi się ze wreszcie zdiagnozowałam poprawnie, nie zniknie. Bo moi rodzice nie przyjmują do wiadomości, że zachowują się nieodpowiednio w stosunku do Serka, który po przejściach w życiu ma bardzo wrażliwą psychikę. Ja zdaję sobie sprawę jakie trudne życie musiał mieć Serek, wiem że nie jest to bull jak każdy inny, jest to pies „specjalnej troski” i staram się robić spokojnie wszystko, nawet jak się pokłócę z moim chłopakiem to zaraz idę do Serka i go tulę bo na dźwięk podniesionego głosu Serek kuli się w kąciku. Wszystko staram się traktować zabawowo z nim: wchodzenie do auta, wychodzenie na spacer, podawanie miski z obiadkiem, pieszczoty. Mówię przy tym nieco piskliwym głosem, jak do małego dziecka i Serek nigdy nie odczuwa przy mnie strachu. Rodzice mi mówią że zachowuję się jak nienormalna i robię za dużo afery przy tym psie, „bo jak można się tak wygłupiać wyprowadzając psa na dwór”. A na niego działa takie „głupawe” zachowanie z mojej strony, rozładowuje to jego stres i chętnie ze mną współpracuje wtedy i robi to o co go „poproszę” (choć gazety jeszcze nie nosi ;) ) Zauważyłam ze krzyczenie na niego nie ma sensu bo wtedy tym bardziej nie zrobi to czego od niego wymagam, zawsze wiec staram się mowić do niego normalnym tonem, obracając wszystko w żart, jednocześnie w ten sposób praktycznie zawsze osiągam swój cel i wydaną komendę. I obie strony są zadowolone. To jedyny sposób na Serka i na „dogadanie” się z nim. A z kolei po Sindi spływa jak rodzice na nią nakrzyczą a Serek jest na takim etapie, że stresuje go już jak rodzice, szczególnie ojciec, na niego patrzą. I cały dzień siedzi i gryzie te łapy... Mam dość !!!!!! Oczywiście nie myślcie, że siedzę i patrzę na to, ale z moimi rodzicami nie można: to nie są małe dzieci i nie da im się wytłumaczyć, że robią cos źle, bo oni twierdza, że wiedzą wszystko o wychowaniu bulli. Więc na okrągło się z nimi sprzeczam od kilku dni, co też może wpływać na atmosferę w domu i nerwowe zachowanie Serka, który to obserwuje. Chyba najlepiej będzie jak zabiorę Serka na 10 dni do mojego narzeczonego, tam odpocznie, zagoją mu się łapy, bo ma je już w tragicznym stanie, tak je pogryzł, a ja postaram się porozmawiać z rodzicami i poszukać im jakiś książek, które pomogłyby im zrozumieć ta sytuacje. Może coś do nich dotrze. Niech sobie poczytają przez czas naszej nieobecności a Serek niech dochodzi do siebie.
Basia & Cerberek, czyli: "nieskazitelnie biały pies o urodzie młodego prosięcia" (zwany również Serkiem;) ) Obrazek

klara_veritas
Pomocny wiedzą: 3
Pomocny wiedzą: 3
 
Posty: 324
Dołączył(a): Pt lip 14, 06 7:06 am
Lokalizacja: Chorzów

Postprzez Żmija » So sie 05, 06 7:42 am

Opis niefajny, ciężka sytuacja dla wrażliwego psa, którego nie ma się od szczeniaka :( Jego świat w takim wypadku przewidywalny nie jest: inne normy są Twoje, inne Twoich rodziców. Zobaczysz, jak Serek się zachowuje w spokojnym miejscu
Przekonaj rodziców, że jak sobie sucz warczy na psa, to w sumie:
- sprawa psów, jesli nie ma to żadnych skutków ( u mnie pies olewa warczenie suki, z tym , że jej warczenie, teraz juz rzadkie nie oznacza preludium do ataku, tylko komunikuje -idź stąd, śpię)
- jak jest ryzyko, że Sindi uzyje zębow, wywalić ze stada trzeba ją.
Na razie rodzice robią sobie krecią robotę też z drugim psem... wspierają warczenie :?

Na pewno Serkowi pomogłyby : osobne zajmowanie się psami ( choć raz dziennie), dużo zabaw z rodzicami. Pewność siebie podnosi dobrze przeciąganie się z psem. Pies powinien wygrać gryzak. jak dla mnie to najbardziej widowiskowo pomagajaca zabawa :) Podnosiłam tak mojej suczy pewność siebie w grupie 20 duzych psów. Po tygodniu świetny efekt, suka była na tyle wyluzowana, że na dworze, w oddaleniu ode mnie, na trawce jest w stanie spać przy bawiących się tuż obok dużych psach.

Żmija
Pomocny wiedzą: 5
Pomocny wiedzą: 5
 
Posty: 978
Dołączył(a): Cz lip 13, 06 11:44 am
Lokalizacja: wiocha pod Radomiem

Postprzez klara_veritas » So sie 05, 06 8:11 am

Może to mało "pedagogiczne",ale wpuściłam Serka do mojego łóżka właśnie, bo pierwsze, co zrobił jak się obudził to obgryzał łapki. Umościłam mu więc kołderkę i tylko jak się położył to usnął wyluzowany. Śpi wyciągnięty i słodko chrapie. A ja tymczasem się już pakuję. Zrobię przeprowadzkę na jakiś czas. Jeśli chodzi o konflikty Sindi z Serkiem to jak zawsze powtarzam to samo: to są ich sprawy, niech się same dogadają. A i tak prawda jest taka, że Serek ulega Sindi i to on wychodzi pogryziony z tego. To typowy Gentleman i tyle razy Sindi go pogryzła, że rany goiły się przez tydzień lub dwa a on nawet jej nie poślinił, choć stawia się przeciwko niej, szczerzy zęby, warczy, staje na tylnych łapach, ale NIGDY jej nie ugryzł!!! i w sytuacji gdy Sindi warczy na Serka tylko dlatego że wszedł do tego samego pomieszczenia to jeszcze na niego rodzice się drą, przeganiają go, zamiast ustawić Sindi do pionu!!! Teraz, kiedy mi napisałaś, że powinien się bawić z rodzicami, zdałam sobie sprawę, że od czasu jak Sindi zachorowała 3 tygodnie temu to wcale się z nim nie bawią tylko ja i mój chłopak. Nawet ostatnio jak wzięłam Serka i z tatą i Sindi pojechaliśmy nad staw to Serek biegał cały czas za tatą zaczepiając go patykiem i zachęcając go do zabawy. A tata prawie wcale nie reagował, parę razy tylko mu go rzucił lub się z nim poszarpał. I tak jak piszesz: jego świat nie jest przewidywalny: z jednej strony ja z nim postępuję tak a rodzice inaczej. I biedak ma mętlik w głowie. Nie dziwię się, że mu odbija... bo mi powoli też... nie wiem jak dotrzeć do rodziców. Może coś sobie przemyślą jak mnie nie będzie... mam taka nadzieję, bo wiem że oni tego psa też kochają, są dobrymi ludźmi, krzywdy nie chcą mu zrobić i chcą dla niego jak najlepiej, ale nie zdają sobie sprawy jak trudnym i wrażliwym psem jest Serek i że trzeba z nim postępować inaczej i że trzeba się troszkę do niego nagiąć, zmienić swoje postępowanie. Mnie serek wiele nauczył, kompromisów, cierpliwości, cieszenia się z najdrobniejszych postępów i szanowania intymności i granic prywatności psa. Rodzice się tego nie nauczyli... Może dotrze do nich że skoro mnie Serek traktuje jak najlepsza kumpelę i pańcie jednocześnie a ich inaczej, to ja postępuje z nim właściwie, i mogliby czasem mnie posłuchać, jakkolwiek nie byli by przekonani o poprawności ich sposobu traktowania psów. Oczywiście moim zdanie problem wynika z moich rodziców, ale jestem otwarta na inne pomysły.... może ja cos robię źle....
Basia & Cerberek, czyli: "nieskazitelnie biały pies o urodzie młodego prosięcia" (zwany również Serkiem;) ) Obrazek

klara_veritas
Pomocny wiedzą: 3
Pomocny wiedzą: 3
 
Posty: 324
Dołączył(a): Pt lip 14, 06 7:06 am
Lokalizacja: Chorzów

Postprzez Żmija » So sie 05, 06 8:50 am

Kazdy popełnia jakieś błędy. Bez błędów się nie da :) Super jest to, że Serek sam zachęca do zabawy, że nauczyłaś go bawić się. Dla mnie osobiscie jest to podstawa do jakiejkolwiek pracy z psem, głownie "specjalnej troski".
Masz psa rozmiejącego relacje wewnatrzgatunkowe- zwykle pies suce pozwoli na bardzo, bardzo dużo. Jak dla mnie to sucz jest nienauczona, że każdy z psow ma prawo do kontaktu z człowiekiem (moja sucz też, ale ona zabawowo stara się rozdzielać i w sumie problemu nie ma).
Rodziców najlepiej zaprowadzić do jakiegoś fajnego szkoleniowca, miłego i przyjaznego, żeby wytłumaczył rodzicom, że pies powienien mieć przewodnika, a inne osoby powinny go wspierać w jego działaniach. Powinien też pokazać rodzicom jak bawić się z psem. Ja mam raz dziennie spacery z dwoma psami na raz, ale na takich spacerach rownież co jakioś czas jedno siedzi przy drzewku a drugie ze mną pracuje, czyli bawi się. Mojego leniwego faceta też musialam przekonać do zabaw z suką, bo kontakt im się bardzo rozluźnial. O skuteczności zabawy przekonałam się ostatnio ponownie. Przyszedł do nas znajomy, do ktorego sucz ma uraz- wypadła mu podczas podnoszenia. Normalnie, zanim się poloży musi ze 2 minuty na niego poszczekać. No i kolega wziąl do ręki gryzak :D Od tej pory mam euforię, jak do nas wchodzi. Tu zmiana była natychmiastowa- zapolowali razem i suka upolowała gryzaka.

Żmija
Pomocny wiedzą: 5
Pomocny wiedzą: 5
 
Posty: 978
Dołączył(a): Cz lip 13, 06 11:44 am
Lokalizacja: wiocha pod Radomiem

Postprzez JonSnow » N sie 06, 06 22:31 pm

Klara jestem troche zmęczony, ale postaram ci się coś skrobnąć na mejla...

Żmija nie zastanwiałaś się nad zmianą swoich planów, może weźmiesz pod uwagę jeszcze jedną profesję :?: :D

Moim zdaniem wszystkie Twoje wnioski i propozycje są jak najbardziej prawidłowe. To jest pewna forma CDA, dlaczego teraz się to ujawniło...CDA to taki zwierz, którego nie da się na stałe wypędzić, jak już się zainstaluje, to już tam pozostaje na zawsze, ale czasami w formie uśpienia.

U Serka to się przebudziło, dlaczego :?: Odpowiedzią jest szczegółowo opisana historia Klary: powrót Sindi do domu i postepowanie rodziców wobec Serka: ciągłe go odpychanie (złe dziecko jest inaczej traktowane niż to wychuchane, dobre i do tego chore). On ma bardzo delikatną strukturę psychiczną. To plus jego naprawdę niemiła przeszłość spowodowały, że znów mu się jego 'specyficzne gatunkowo mechanizmy obronne' włączyły i nie chcą się wyłączyć. Agresja to pewna forma obrony i gwarancja (czasami w trudych czasach) przetrwania danego osobnika.

Dlaczego włączyły się akurat to gestu przypinania smyczy? Tutaj należy poszukać odpowiedzi w przeszłości, raczej w jego poprzednim domu nie było to narzędzi kojarzone li tylko ze spacerem... :?

Dlaczego wobec rodziców? Bo są mniej pożądanymi członkami Serkowego stada. Bo wg niego zachowują się nieprzewidywalnie i niezgodnie z Serkowym i w ogóle psim kodeksem. I dlatego Serek jak to część psów cierpiących na CDA czyni wyłączył ich i stworzył z nich podstado, które nie ma w jego hierarchii wartości bardzo dużego znaczenia i których czasami w sytuacjach, kojarzących mu się z zagrożeniem (patrz przeszłość) zdecydowanie woli unikać. Stąd jego ostrzeganie. To super, że to robi, a nie gryzie od razu.

Dlatego przeprwadzka może pomóc mu sie ogarnąć, ale trzeba (jak mówi) Żmija zmienić stosunek rodziców do Serka i spowodować, aby nie marnowali pracy Klary. A to zadanie dla Klary.

Jakimi krokami jeszcze zmienic nastawienie Serka napiszę Ci Klara w mejlu (przynajmniej jak ja bym to widział).

Zabawa (wspólna z rodzicami) i równe traktowanie Sindi i Serka mogloby wiele pomóc w tej sytuacji. To bardzo czuły na stres pies.
Zstąpił z nieba Archanioł Gabryiel
Z mieczem w dłoni
I białym bullem u boku...

psi behawiorysta http://www.dobrypies.eu
Avatar użytkownika
JonSnow
Pomocny wiedzą: 5
Pomocny wiedzą: 5
 
Posty: 982
Dołączył(a): Cz lip 06, 06 10:44 am
Lokalizacja: Szczecin

Postprzez Żmija » Pn sie 07, 06 8:35 am

Dobrze JonSnow, ze już wrócileś :) Trudno dać sobie radę bez Ciebie jak jest pilny problem :D

Żmija
Pomocny wiedzą: 5
Pomocny wiedzą: 5
 
Posty: 978
Dołączył(a): Cz lip 13, 06 11:44 am
Lokalizacja: wiocha pod Radomiem

Postprzez klara_veritas » Pn sie 07, 06 10:14 am

Witam po dwudniowym milczeniu. Serek został zabrany na 10dniowe „wczasy” w sobotę z samego rana. Mimo zmiany otoczenia całą sobotę był ciągle nerwowy i średnio co 2 minuty musiałam go odganiać od gryzienia łap. Tak samo w nocy z soboty na niedzielę. Jeśli przespałam 1 godzinę to dużo. Wczoraj już było o wiele lepiej. Mimo początkowego oporu (Serek ostatnio w ogóle nie chce chodzić, mimo iż zawsze uwielbiał długie spacery, teraz wychodzi tylko przed dom, robi siku i spowrotem) udało mi się go wyciągnąć na spacer do lasu i nad staw. Bardzo mu się podobało, wesoło biegał, pływał jak szalony i gryzł patyki. Taki był wesoły i szczęśliwy jak kiedyś. Po powrocie ze spacerku już o wiele mniej gryzł łapy, a w nocy ani razu nie musiałam go gonić, żeby się odczepił od nich. Wreszcie też odszedł spod drzwi i położył się na kanapie. U mnie w domu ostatnio cały czas tylko leży pod tymi drzwiami, do tej pory spał na swoim posłanku, ale od niedawna nie można go ruszyć spod tych drzwi. Dostałam od JonSnow’a kilka cennych porad. Oczywiście grzecznie się do nich zastosuję. Jednak zaczęłam się dziś zastanawiać nad jedną rzeczą. Czy to faktycznie Serek potrzebuje terapii? Obserwując jak wraca do równowagi psychicznej, gdy jest w normalnym zdrowym i zrównoważonym środowisku, zaczęłam zadawać sobie pytanie czy jemu jest potrzebna jakakolwiek terapia. Przecież on się zachowuje super, gdy wszystko wokół jest dobrze (spokojnie i zgodnie z jego schematem codziennego życia). Może by trzeba pomyśleć nad terapią moich rodziców, ale przede wszystkim suni Sindi. Bo tak rozkapryszonego, histerycznego i rozpieszczonego psa w życiu nie widziałam. Może to właśnie jej by się przydało popracować nad nią. Już od dawna mówię rodzicom o szkoleniu. Może wtedy by zrozumiała swoje miejsce w „stadzie” i przestałaby swoimi histeriami terroryzować cały dom. Ona dostaje wszystko co tylko wymusi piskiem szczekaniem histerią i wyciem w niebogłosy. A gdy jej się nie podoba coś, gdy ma zły humor to warczy lub rzuca się na Cerbera za sam fakt, że śmiał na nią popatrzeć. A gdy tylko niejednokrotnie próbowałam „ukrócić” Sindi, zmienić jej postępowanie, to rodzice stwierdzali, że ona jest jaka jest i się jej nie zmieni już i nie ma co nawet próbować bo się piesek stresuje. Zaznaczę że zanim przyszedł do nas Serek, wiadomo że więcej czasu poświęcałam Sindi. A jako osoba dość aktywna starałam się ją zabierać gdzie się tylko dało. Niestety nie zawsze mi się to udawało, bo jak szykował się spacer w górach lub w ogóle długi spacer, to nie mogłam jej zabrać, bo rodzice się bali, że będą ja łapki boleć albo, że sobie nadwyręży ścięgna lub coś złamie (na spacerze!!!!!), że nadmiar ruchu jej zaszkodzi, albo żebym nie brała jej do wody bo się jeszcze przeziębi (w środku lata!!!!!!!). Ręce opadają. Parę razy udało mi się zabrać ją na wieś do mojego narzeczonego, gdzie ma domek letniskowy. Przed pierwszym wyjazdem rodzice pojechali ze mną, zrobili inspekcję, czy teren dobrze ogrodzony, czy woda nie za zimna w rzece (żeby Sindi cytuję „nie dostała zapalenie płuc”), czy ścieżki po okolicy ni za dalekie itd... Teren uzyskał ich aprobatę i od tego czasu pojechała ze mna na wieć kilkakrotnie. Tam Sindi zmieniała się nie do poznania. Grzeczna, posłuszna, bez linki chodziła nie dalej jak 2 metry ode mnie, wracała na każde zawołanie, żadnych histerii i piszczenia. A po powrocie do domu nie ten pies. Znowu odzywała się niej rozkapryszona księżniczka – jedynaczka. Tak wychuchanego psa w życiu nie widziałam. Gorzej niż yorhshire terrier. A teraz kiedy jest w okresie rekonwalescencji, Sindi odstawia swoje humory 10krotnie, tyleż samo bardziej wyżywa się na Serku, a ja nie mogę nic zrobić „bo Sindi jest chora” i nie należy jej niepokoić ani stresować. We wszystkim rodzice jej popuszczają... bo jest taka biedna... I w gruncie rzeczy już bym dała za wygraną, w końcu to pies rodziców nie mój, ja się za jakiś czas wyprowadzę z Serkiem i to rodzicom Sindi będzie zatruwać życie i wchodzić na głowę – w końcu tak ją sobie wychowali odrzucając mój wkład w jej wychowanie. Ale póki co jeszcze mieszkam z rodzicami i niestety nie potrafię patrzeć jak mojemu Serkowi przez Sindi, za „głośnym” przyzwoleniem rodziców dzieje się krzywda!!!!!!. Co do zabawy z rodzicami, dziś jestem umówiona z ojcem i Sindi nad stawem. Tata obiecał poświęci troszkę więcej uwagi Serkowi a ja się zajmę Sindi w tym czasie. Ale i tak po spotkaniu wracam z Serkiem do tymczasowego domu. Niech odżywa psychicznie. Aha, wczoraj przeprowadziłam pierwszą rozmowę z rodzicami. Zaczynają rozumieć swój wkład w stan psychiczny Serka. Chyba dociera do nich jak wrażliwy to pies i jak ma delikatną psychikę. I to jak złe traktowanie go w ostatnim czasie i odtrącenie (z czego początkowo nawet nie zdawali sobie sprawy że traktują go gorzej) miało wpływ na niego. Mam nadzieję że nie będzie to tylko gadanie i że nie będą się starali do pierwszego ataku histerii Sindi, przy którym znów jej popuszczą....i Cerberkowi znów się oberwie i będzie goniony do kąta. Jakieś pomysły ja poradzić sobie z tym?? Bo co da praca nad Serkiem kiedy problem jest nieco trudniejszy do wytępienia i przede wszystkim nie zależy ode mnie i ani Serka.
Basia & Cerberek, czyli: "nieskazitelnie biały pies o urodzie młodego prosięcia" (zwany również Serkiem;) ) Obrazek

klara_veritas
Pomocny wiedzą: 3
Pomocny wiedzą: 3
 
Posty: 324
Dołączył(a): Pt lip 14, 06 7:06 am
Lokalizacja: Chorzów


Następna strona

Powrót do Zdrowie

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości